Dziś biolampa jest naszym przyjacielem rodziny...

Kiedy kupiłeś swoją pierwszą lampę biologiczną?
Gdzieś na przełomie wiosny i lata 2003 roku i muszę powiedzieć, że obecnie jest to nasz przyjaciel rodziny.
Co sprawiło, że zdecydowałeś się ją kupić?
Moje wcześniejsze dobre doświadczenia z tym sposobem fizjoterapii, czyli jeszcze ze starą klasyczną lampą bioptron. Mieliśmy ją tutaj w przychodni przez około 10 lat, może więcej. Kilka razy wypożyczałem ją do domu. Ta stara biolampa to coś innego. To coś w rodzaju suszarki do włosów, z którą nie można zadzierać. Tęskniłem za niesamowitym komfortem użytkowania, jaki oferowała mi ta poręczna "myszka". Upolowałem ją, wypróbowałem na sobie i całej rodzinie. Efekt był jednoznacznie pozytywny. Stwierdziłem, że ta biolampa jest o niebo lepsza i postanowiłem rozpowszechnić jej sławę w świecie.
A rozpowszechnić?
Oczywiście. Tutaj w Dukli kupiło je już wiele osób. Mówię im wszystkim, że muszą ją mieć w domu i używać regularnie, że pożyczenie jej na kilka dni niczego nie załatwia.
Ale powiedziałeś "światu"!?
Cóż, zawsze mamy ze sobą biolampę na wyścigach, obozach treningowych i treningach. Wszyscy pytają, co to jest i co może zrobić, co to jest dobrego.... Wiem, że sporo sztuk zostało już sprzedanych do Polski i nie tylko.
Celowo użyłem słowa pierwszy w pierwszym pytaniu, ponieważ wiem, że nie jest to pierwszy biolamp, który posiadasz. Ile ich masz i dlaczego aż tyle?
Mamy dwie myszki, ponieważ kiedy gdzieś wyjeżdżam, chcę mieć jedną w domu i jedną piękną bateryjną, którą mój ojciec dostał ode mnie na urodziny. Używa jej do wszystkiego. Dużo jeździ samochodem, więc cały czas ma ją przy sobie. Używa go głównie do badania krzyża, szyi, nerek itp. itd.
Jako czołowy sportowiec, w czym najbardziej ci pomaga?
Musiałbym powiedzieć, że prawie zadziałał na mojego achillesa półtora roku temu.
Ale poza tym, tak, jest dobry na prawie wszystko. Leczy absolutnie cudownie, na przykład u dzieci, małe zadrapania, siniaki - idzie bardzo szybko. Mój tata, który jest po sześćdziesiątce, powiedział mi, że jeśli gdzieś się uderzysz, goi się to znacznie szybciej niż normalnie.
Gdybyś miał porównać konwencjonalną lampę biologiczną z lampą zasilaną bateriami, jakie są jej zalety?
Nie trzeba ciągnąć za sobą żadnego kabla, nie trzeba siedzieć gdzieś w pobliżu gniazdka. To chyba największa zaleta. I byłem zaskoczony, jak długo pozostaje zapalona - nie mogę w to uwierzyć. Tak, jestem. Jak na szybkość ładowania, to wytrzymałość jest niesamowita. Jedynym niewielkim minusem, jaki widzę, jest nieco większa waga ze względu na baterie, a tym samym większa podatność na uszkodzenia podczas upadku.




